Patchwork

Świąteczna narzuta

Oglądając amerykańskie filmy zwracam uwagę na przewijające się w tle patchworki, podziwiam i zapamiętuję jako inspirację. Tak narodził się pomysł uszycia “kiedyś” świątecznej narzuty. Czekałam na właściwą chwilę oraz odpowiedni wzór, który mnie zachwyci. A jak wiadomo formy geometryczne i tradycyjne bloki patchworkowe to jest coś co lubię.

Jego wygląd w formie samplera zaprojektowała Jessica Dayon i można znaleźć go tutaj, wzór jest darmowy, nazywa się The Holly Jolly Block of the Week. Jego szycie było wspólną zabawą polegającą na uszyciu jednego bloku tygodniowo, ponieważ w każdy piątek pojawiał się plik z instrukcją szycia kolejnego bloku.

Ja zaczęłam w lipcu i skończyłam w listopadzie. Udało mi się nie zniechęcić i nie schować go do szafy. Pracy było bardzo dużo. Założyłam sobie, że uszyję go z tkanin, które już posiadam w swoich zasobach bez powiększania kolekcji w szafie, w 100% się nie udało :).

Patchwork ma wymiary 165×190 cm. Złożony jest z 25 różnych bloków, niektóre bloczki powielały się 2, 3 lub więcej razy. Składa się oczywiście z trzech warstw, wierzchniej ozdobnej, środkowej – ociepliny bawełnianej a na spodzie jest kocyk minki. Chciałam aby był milutki, miękki i bardzo ciepły. Ponieważ na spodzie jest wspomniane minki nie dałabym rady wypikować go na swojej domowej maszynie, gdyż materia ta jest ciężka w obróbce. Pikowanie zleciłam profesjonalistce posiadającej odpowiednią maszynę, aby sobie z nią poradzić. Pracownia Patchworkowa Eli dała radę doskonale i jestem niesamowicie zadowolona z efektu. Ela pięknie wypikowała mi świąteczne ciastki, które są urocze. Ja tylko na koniec musiałam przyciąć całość, wyciąć i przyszyć lamówkę.

A potem na drugi koniec zabrałam do lasu na hamak, było ciepło :).

12 komentarzy

Skomentuj Cztery Fajery - blog kulinarny Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.